fbpx

Koh Tao i Nang Yuan

Będąc na Koh Phangan chciałem odwiedzić pobliski Ang Thong National Marine Park. Niestety na początku grudnia był on jeszcze zamknięty. Podobnie jak Maya Bay zamykany jest na jakiś czas, by fauna i flora mogły się zregenerować bez turystów. W takim wypadku postanowiłem wybrać się na Koh Tao. Bardzo małą wyspę położoną na północy. (Jeszcze mniejszą od Koh Phangan) Wybrałem ofertę od firmy Safari Boat, która w tym czasie oferowała wycieczki snorkelingowe na Koh Tao i Nang Yuan w cenie 56$. Taka wycieczka zawierała transport z i do Hotelu/miejsca zamieszkania (co jest standardem w Tajlandii), oraz sprzęt do snorkelingu. O godzinie 8 rano przyjechał po mnie minibus, który zabierał po drodze jeszcze ludzi korzystających z usług tej samej firmy. Dotarliśmy do Donsak Pier – Największego miasta na wyspie. Po małym śniadaniu, każdy z uczestników dostał maski do snorkelingu i wyruszliśmy na przystań, gdzie już czekała na nas motorówka z załogą. Podróż trwała ponad godzinę i przez wzburzone morze trzeba było mocno się trzymać. Tak skakaliśmy po falach, że można poczuć stan nieważkości, a jedna z dziewczyn obecnych na pokładzie bardzo mocno się obiła.

Koh Tao

Dotarliśmy do Koh Tao. Początkowo miałem małe obawy, gdyż nie potrafię pływać (Tak to prawda, są tacy ludzie), a tym nigdy wcześniej nie uprawiałem snorkelingu. Jednak po zapięciu kamizelki ratunkowej udało mi się przełamać barierę psychiczną i wskoczyłem do wody. Była to jedna z najlepszych atrakcji w jakich brałem udział, w moim życiu. W cenie wycieczki był również lunch, który odbywał się w małej restauracji na brzegu wyspy. Menu było proste: ryż, kurczak, wieprzowina, owoce i coś do picia.

Koh Nang Yuan

Po lunchu popłynęliśmy na wyspę Koh Nang Yuan. Oddalona jest ona o 400m od Koh Tao i jest jedną z najpiękniejszych wysp świata. Tak naprawdę to są 3 malutkie wysepki połączone plażą, która podczas przypływu znika pod wodą. Wyspa należy do Parku Narodowego i wstęp na nią jest płatny dodatkowo 100THB. Nie można również wnosić plastikowych butelek ani puszek. Wszystko niby w dbałości o rafę, a jednak na miejscu w lokalnym barze można kupić piwo i inne trunki. Po drodze na piaszczystą plażę, wspinamy się na najwyższy punkt na wyspie. Jest on również super punktem widokowym z którego rozprzestrzenia się widok na 2 pozostałe wyspy. Do końca dnia dostajemy możliwość pływania przy lokalnej rafie koralowej lub relaksu na plaży. Słońce niestety tego dnia nie rozpieszczało więc, od razu wskoczyłem do wody. Tym razem bez oporów.

Zobacz więcej

Więcej wpisów z mojej podróży po Azji Południowo Wschodniej